piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 32

   Hej ;* Miski dziś wstawiam 32! Na prawdę nie wiem kiedy pojawi się 33! Nie wściekajcie się proszę! ten rozdział nie sprawdzała beta. Więc wybaczcie za błędy! Dedykuję ten rozdział mojej przyjaciółce! Najlepszej i najkochańszej na świecie, która zawsze mnie wspiera i rozumie! Miśka! To dla Ciebie :D 

***

-Ja Neville'owi nic... no może jego rodzinie.... Ahahaha. Jego matka była silna, ale i tak ją złamałam zaklęciami niewybaczalnymi. Oszaleli obydwoje i są teraz w św. Mungu. Cieszę się z tego... - zaśmiała się upiornie – a poza tym... Nevill jest nieudacznikiem... ofiarą losu... tak jak Draco...
-Zamilcz Bello! Zamilcz! Draco nie jest nieudacznikiem!
Lestrange przyłożyła swoją różdżkę do policzka i wydymała usta.
-Jest... i dobrze o tym wiesz... on wprowadził w rodzine SZLAME i on popsuje naszą czystość krwi!!
Narcyza wstała. Nie chciała by w jej obecności tak mówiła o jej synie. Zmierzyła siostrę wzrokiem. Jak zwykle jej kręcone czarne włosy były poczochrane a ubrania zakurzone.
-Wiesz Bello... ten Neville... jest możliwość, iż jest synem Czarnego Pana. Świetnie wrobiłaś naszą rodzine, mojego syna... nieprawdaż?
-Co?- zachichotała – on ma mieć na nazwisko Riddle? Ahaha Nie rozśmieszaj mnie Cyziu...
-Draco dostaje listy od...
-Bla, bla, bla, bla Cyziu. Nie obchodzą mnie listy ! Chcę następcę Czarnego Pana! Tępie Pottera za zabójstwo Lorda... ale też podziwiam za odwagę... i wiesz co...
-Bla, bla, bla Bello!! Nie dostaniesz drugiego Czarnego Pana ! On oberwie Avadą od mojego syna bądź ode mnie... jeszcze nie wiem... ale też nie wiem kim on jest. To może być ten nieudacznik, albo Ron.... nawet dziewczyna... a teraz żegnaj. Muszę wracać do domu. Pewnie Lucjusz na mnie czeka w łóżku i nie ma do kogo się przytulić.
-Lucjusz Malfoy, ach... nazwisko znane na skale światową... idź... jeśli on ważniejszy od siostry i nawet nie interesuje cię moje życie miłosne.
Cyzie coś ukuło w sercu. Bella miała racje... od kąt skończyła się wojna oddaliły się od siebie. Odwróciła się i usiadła z powrotem na zniszczonym fotelu.
-Poproszę mocną kawę – oznajmiła i założyła nogę na nogę. Bellatrix zniknęła w kuchni. Było słychac ciche krzyki jej siostry. Zapewne na skrzaty. Narcyza zamknęła oczy i przypomniała sobie scenkę z ich wspólnego dzieciństwa...
„ Narcyza Black miała 8 lat. Siedziała przy szklanym stoliku wraz z lalkami i z Bellą. Bawiły się w kawiarnię. Jej starsza siostra nalała jej „herbatki” i podała zabawkowego kurczaka. Cyzia uwielbiała się bawić z siostrą. Uważała, iż zbliża je to do siebie.
-Bello, może teraz ja będę sprzedawać a ty kupowac?
-Cyziu, jestem starsza... starszym się ustępuje!
Narcyze to zabolało. Zawsze we wszystkim musiała jej ustępować. Chwyciła zabawkową kasę i położyła przed sobą. Jednak Bellatrix wyrwała jej ją. I tak zaczęła się bijatyka o kasę. Wygrała starsza siostra. A żeby pokazać Narcyzie, iż jest młodsza popchnęła ją na ostry róg komody. Cyzia uderzyła się głową. Zaczęła lecieć krew. Narcyza zaczęła płakać i zbiegła na dół do mamy. Ta zaś uznała, iż to jej wina i machnęła różdżką po czym rana znikła. Poszła po Belle i kazała ją przeprosić. Uczyniła to z grymasem na twarzy...
Tak kończyła się każda kłótnia między nimi. Interwencją mamy i ranami. „
Cyzia była tak zamyślona, że nawet nie usłyszała jak Lestrange do niej coś mówi. Narcyza poczuła ogromny ból głowy, gdzie kiedyś się uderzyła a komodę. Przeprosiła siostrę i teleportowała się do domu. Zdjęła płaszcz i przebrała się w czerowoną koronkową koszule nocną. Mąż już spał. Położyła się koło niego i się w niego wtuliła. Leżała tak myśląc o swoim Draconie i przyszłej synowej aż zasnęła.

* * *
Było wpół do drugiej. Hermiona obudziła się zalana potem. Znów to czuła. Znów czuła czyjeś ręce na sobie, czyjś oddech i wzrok. Odwróciła się w stronę Dracona. Jednak zamiast niego był ktoś inny albo wydawał się inny. Dotknęła tej postaci. Przestraszyła się. Była martwa. Przerzuciła ją na plecy. Och, to był jej ukochany chłopak. Załkała cicho. Nie dostał zaklęciem. Miał podcięte gardło i żyły. Na widok jego krwi Hermiona zwymiotowała na podłogę. Pobiegła do sypialni Państwa Malfoy. Jednak oni też byli cali od krwi. Spanikowana dziewczyna nie wiedziała co robić. Poszła na dół i tam spotkała ciemność... ciemność ogarnięta nie brakiem światła ale strachem. Bała się. Weszła do kuchni. Spod stołu wypełzła jakaś postać z różdżką.
-AVADA KEDAVRA! - krzyknęła i Już Grenger widziała ciemność...
Poderwała się z łóżka. Popatrzyła na blondyna. Oddychał. To był tylko sen, tylko głupi wytwór jej mózgu. Sięgnęła do szafki nocnej. Cała się trzęsła przez co upuściła na podłogę szklankę. Draco się obudził.
-Kochanie, co się stało?- objął ją ramieniem.
-Ni...ni...nic – wyjąkała.
-Koszmar?
-Ta...ta..tak...
Draco przytulił ją mocno do siebie i pocałował w czoło. Sam często miewał koszmary więc wiedział jak się teraz ona czuje. Położył się wraz z nią. Uśpił ją w swoich ramionach. Sam nie zasnął. Wolał być czujny. Spojrzał na okno. Księżyc miał pełnie, towarzyszyły mu gwiazdy i koniki polne, które było słychać w jego pokoju przez uchylone okno. Cicho westchnął. Spojrzał na zegarek. „2:00”. Ziewnął i sen go zabrał do swojej krainy.

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 1

Hej! ;* Wesołych Świąt! Niespodzianka! Rozdział Lucissy! ;) 
Dziękuję Mojej wspaniałej Becie! Kochana jesteś! 
Miłej lektury
Irisa Malfoy

***



Młoda kobieta, o jasnych włosach siedziała na błoniach i uczyła się z
eliksirów. Już prawie umiała, zostało jej tylko wykucie barw eliksirów,
jakie powinny mieć po kolei. Gdy się tak skupiała na czytaniu, usłyszała
jakieś śmiechy. Odwróciła głowę. No jasne, to był Lucjusz Malfoy we własnej
osobie i miał wokół siebie grupkę dziewczyn. Cyzia wstała i w tej samej
chwili blondyn chwycił jedną z dziewczyn i ją pocałował.


-Żałosne - burknęła. Mocno przycisnęła książkę i ruszyła ku zamkowi. Jednak
po chwili usłyszała jakieś oburzenie... Black odwróciła się. Tak jak się
spodziewała. Grupkę dziewczyn rozbiła dziewczyna Malfoy'a Amanda. Była to
wysoka, chuda kobieta. Miała niebieskie oczy i długie blond włosy. Była
piękna i mądra. Narcyza uważała, iż nie zasługuje na kogoś takiego
jak Lucjusz. Może i był ładny, ale głupi jak mało kto. Nie mogła zrozumieć
tego, że nie przeszkadzało jej, iż on całuje i obściskuje się z innymi,
pomimo tego, że jest z nią. Obrzuciła parę spojrzeniem i dalej poszła w
znanym jej kierunku.



Zamknęła się w swoim dormitorium. Co za nieszczęście, że obok był pokój
tej Amandy. Co noc słyszała tam ją i Lucjusza, jak coś robią, gadają...
zaklęcia nie działały za dobrze. Tylko tłumiły głosy. Rzuciła książkę w
kąt. Nie mogła już się na niej skupić. W jej myślach był tylko Malfoy,
co strasznie ją wkurzało. Nie chciała o nim myśleć... położyła się na łóżku
i zamknęła oczy. Wbrew jej woli przed jej oczyma ukazała się twarz młodego
i przystojnego Ślizgona. Pokręciła przecząco głową, lecz na nic.
Zrezygnowana zasnęła pogrążona w marzeniach.


" Narcyza siedziała nad jeziorem i czytała książkę. Nagle ktoś łapię ją od
tyłu
i całuje. Odwraca się i widzi Lucjusza. Jest bardzo zdziwiona, gdyż
on nie gustuje w takich jak ona.

-A gdzie twoja Amanda, Lucjuszu? - zapytała po chwili.

-Zerwałem z nią dla ciebie... tak naprawdę nie kochałem jej, tylko
ciebie... ignorowałem cię, gdyż myślałem, że to sprawi, iż przestanę o
tobie myśleć, jednak tak się nie stało.*

Ujął jej twarz i ja pocałował..."

Ze snu zbudziła ją siostra. Cyzia się zdziwiła na jej widok, w końcu
skończyła Hogwart.

-Co tu robisz siostro? - zapytała drżącym głosem.

-Przyjechałam w odwiedziny... masz sama pokój?

-T-tak. - powiedziała.


Bellatrix przeszła się po komnacie. Chwyciła do ręki wycinek gazety o
Lucjuszu Malfoy'u.


-Nie odpuszczasz z nim, co?


-Bello, on mnie ignoruje... nie jestem dla niego... a on dla mnie... nie
pasujemy do siebie. On woli takie... dziwki? Wybacz za wyrażenie.


-Cyziu, jesteś Black... a on z kim jest?

-Z Amandą.

-To ta blondyna, którą nękałam gdy była na 1 roku?

-Tak.

-To coś ci o niej powiem...


Bella przeszła się po pokoju i podała siostrze wycinek gazety. Wiedziała,
że Narcyza dozna teraz szoku. I o to jej chodziło. Chciała by przestała o
nim marzyć i być z nim w snach... pragnęła by była szczęśliwa w
rzeczywistości.



-Jest z rodziny mugoli... Cśśś nie pytaj skąd wiem. Nie powiem.
Przyjechałam, bo wiem, iż o nim rozmyślasz... czas powiedzieć DOŚĆ Narcyzo
!


-Bellatrix!!

-Zamknij się! Teraz ja mówię!

Cyzia skuliła się na łóżku i już nic nie mówiła. Teraz bała się siostry.


-On lubi takie puszczalskie, prawda? To ty pokaż mu, że jesteś wyjątkowa,
lepsza, mądrzejsza... pokaż mu to! Zmień się dla niego na inną, na
dziewczynę jego marzeń... zacznij się malować, ach... i zmień ten ubiór...
biżuteria to podstawa. Często stawaj koło niego z przyjaciółmi i żartuj.
Niech wie, co traci!



Narcyze zamurowało. Ona ma się zmienić dla tego arystokraty, który ma ją
gdzieś?



-Wybacz Bello... nie zamierzam zwracać na siebie uwagi. Od kąd dziewczyna
stara się o chłopaka? Owszem, może cierpię bo nie może być mój, ale to już
moja sprawa a twoja w szczególności nie ! Proszę, nie wtrącaj się w
moje życie miłosne. Lepiej zajmij się swoim, bo z tego co mi wiadomo
kiepsko
ci się układa. A teraz żegnam. - wypchnęła ją ze swojego pokoju, nie
pozwalając nic powiedzieć i zamknęła z ulgą drzwi. Chciała być sama, bez
nikogo.



Pani Black długo siedziała i patrzała się w lustro. Zastanawiała się nad
swoim wyglądem. Czego ona nie ma, a mają inne dziewczyny, z którymi on się
liże i chodzi? No czego? Narcyza Black miała kobiece kształty,
była piękną, młodą kobietą, która wie czego chce... potrafi o siebie zadbać,
a tamte dziewczyny wyglądają jak patologia.



Blondynka chwyciła do ręki tusz do rzęs. Nigdy go nie używała. Dostała go
od Bellatrix na 16 urodziny. Odkręciła go. Pomalowała się nim. Teraz jej
oczy były o wiele większe i co ją zdziwiło ładniejsze. Wyjęła z
pomarańczowej kosmetyczki czerwony błyszczyk. Posmarowała nim swe usta.
Teraz błyszczały czerwienią. W lusterku ujrzała błysk kufra. *Ach,
zapomniałam o ciuchach, które dostałam od cioci. *- pomyślała. Kucnęła
przy łóżku i wyciągnęła czerwony, duży i ciężki kufer. Otworzyła go i
wyciągnęła z niego ubrania. Chwyciła bluzkę z dekoltem, miniówkę i buty na
obcasach.



-No to czas na metamorfozę. Lucjuszu... jak to nie zadziała to się poddam.
- szepnęła.



Po pół godzinie spędzonej w łazience, weszła do pokoju całkiem nowa Narcyza
Black. Bluzka była obcisła, z dużym dekoltem. Wspaniale podkreślała jej
piersi. Spódniczka, bardzo krótka, świetnie pasowała do butów na obcasach.
Gdy Cyzia była w łazience poprawiła makijaż na mocniejszy i rozpuściła swe
piękne, blond włosy. Przyglądała się w lustrze, gdy ktoś zapukał. Narcyza
niechętnie ruszyła ku drzwiom. Gdy je otworzyła ujrzała w nich Lucjusza.
Lekko się zarumieniła.


-Słucham? - zapytała opanowana.


Lucjusz patrzył się na nią jakby była z kosmosu. Po chwili się opamiętał.
Dlaczego wcześniej nie zauważył tak pięknej istoty ludzkiej?



-Profesor Slughorn prosił mnie abym... - zrobił pauzę. Nie wiedział jak jej
to powiedzieć. Narcyzo, cofnął mnie na 6 rok i mamy razem siedzieć? Nie, to
by ją przestraszyło.



-Abyś? - zapytała zirytowana. Chciała pokazać mu, że nie jest pierwszą
lepszą laską. A wiedziała, że go kusi. Widziała jak ją pochłania wzrokiem.



-Cofnął mnie z eliksirów na 6 rok... i kazał żebym z tobą siedział na
eliksirach. Ponoć jesteś najlepsza.



-Co? Ja z tobą?


-Tak... wybacz, Amanda na mnie czeka. Muszę już iść. Do zobaczenia na
eliksirach. - Nie mówiąc już nic więcej poszedł do pokoju obok. Narcyza
zdołała tylko zobaczyć ich pocałunek i nic więcej, gdyż Amanda pociągnęła
go do siebie. Black usiadła pod drzwiami i skryła twarz w dłoniach.

piątek, 29 marca 2013

Uwaga!

  Hej!
Nie chciałam pisać jak na razie ale sprawa jest pilna!
http://dramione-dwa-swiaty.blogspot.com/
^
|
Dziewczyna z tego bloga ma problem.
Pewna osoba zaprosiła ją do siebie na bloga,gdzie skopiowała jej 1 rozdział.
Szczerze?
Może ktoś mógłby tej lasce przemówić do rozsądku pisząc komentarz pod jej rozdziałem, iż źle zrobiła?
To ten blog: ---> http://jak-slizgoni-z-gryffonami.blogspot.com/
Uważam, że jej zachowanie nie jest fair.
Proszę pomóżcie!
Z góry dziękuję
Dramione ;*

środa, 27 marca 2013

APEL !!!

   Hej i żegnam! Postanowiłam zawiesić bloga... na jakiś czas... nie czuję się zbyt dobrze... zdrowie mam ok ale chodzi mi o tam w głowie :) 
Aha! Konkurs dalej trwa! Zawieszam ale to nie znaczy, że nie dokończę konkursu! Oczywiście ogłoszę zwycięzców i wyśle im rozdziały... ale po prostu nie będzie rozdziałów...

Będę wysyłała rozdziały moim betą bo wiem, że kiedyś wrócę... nie odchodzę na zawsze! Wrócę może za miesiąc. Muszę wszystko sobie poukładać. Mam mniej czasu na pisanie... ale jakoś dam radę.  
Więc nie przejmujcie się ;)

Czekajcie... wrócę, wrócę... a to dlatego, iż kocham pisać. Mam nadzieję, że moje bety nagle nie odmówią sprawdzania rozdziałów.

Do niedzieli może wstawię ostatnie rozdziały... 32 Dramione i 1 Lucissy... Po tym dam wielki nagłówek  
"ZAWIESZAM"...
 I już nie dodam rozdziału... serce mi pęka ale nie mam innego wyboru. Muszę to zrobić.

Miśka możesz mi urwać głowę. Mam to gdzieś... czuję pustkę, brak zrozumienia... dobra nie będę tego tu pisała... bo i tak nikt tego nie zrozumie.
No to do zobaczenia moi kochani! :*

Miło było do tej pory Was... hm... czytać Wasze komentarze! Mam nadzieję, że nie odejdziecie i jak wrócę to nadal będę miała dużo czytelników.

Dlaczego Zawieszam?

*Myślałam o tym od dawna ale teraz zdecydowałam, czuję, iż nie dam rady, wszystko się wali,

*Brak czasu,

*Dużo kłótni przez bloga,

*Moja klasa wie o tym, przez co mam nieprzyjemności,

*Kocham Was ale ja już tak nie mogę... nie mogę dodawać notek potajemnie przed mamą... prędzej czy później zabrałaby mi przez to wszystko... komputer... możliwość pisania...

A więc z bólem serca do zobaczenia! :*
Wasza
Dramione

niedziela, 24 marca 2013

Prolog


Hej Wam? Znowu? Tak! Bo od dziś będę pisała Lucissę. Lucjusz + Narcyza! Uważam, że ta para jest świetna! A więc miłego czytania i piszcie co myślicie! 
   Chciałabym podziękować mojej bacie... innej. Nie Cyzia14. Ona sprawdza Dramione...Stacy Malfoy sprawdza mi Lucisse! Dzięki Ci kochana ;* Prowadzi też bloga... jest z boku w biblioteczce mojej ;) Oto adres:
Miłego czytania ;)

***

   Młoda kobieta o ciemnych oczach i jasnych włosach trzymała za rękę pewnego wysokiego, przystojnego blondyna. W jej oczach można było zobaczyć lęk i złość. Natomiast blondyn był opanowany. Obydwoje byli elegancko ubrani. Mężczyzna zadzwonił do drzwi.
-Nie rozumiem, jak ktoś może mieszkać w takiej ruderze Lucjuszu! - szepnęła mu do ucha Narcyza Black.
-Kochanie, to tylko Severus... nie jego wina, że rodzice nie chcą z nim mieszkać.
Po chwili drzwi się otworzyły. W progu stał czarnowłosy mężczyzna o ciemnych oczach. Włosy miał tłuste i krótkie. Ubrany był cały na czarno. Wpuścił ich do środka. Zanim zamknął drzwi rozejrzał się czy nikogo innego jeszcze nie ma.
W salonie panował półmrok. Cyzia usiadła na sofie a koło niej Lucjusz. Była spięta co nie uszło uwadze jej narzeczonemu. Niepewnie dotknął jej kolana i dodał otuchy. Gdy Snape się zjawił był lekko poirytowany. Zrzucił szatę i usiadł wygodnie w fotelu. Każdemu nalał szklankę ognistej. Przyglądał się młodej parze uważnie.
-Co was do mnie sprowadza? - spytał po chwili.
-Severusie, przyjacielu – zaczął Pan Malfoy – Narcyza i ja pobieramy się i chcemy byś uczynił nam ten zaszczyt i... był na ślubie.
Severusa zatkało. Wiedział, że są razem ale sądził, iż wezmą ślub koło trzydziestki. Nie miał ochoty na balowanie... nie jak stracił teraz na stałe Lily. Ale jakże mógł odmówić tej słodkiej parze.
-Dobrze, zjawię się... zaproszenie możecie mi przesłać sową... a ten ślub bo Cyzia w ciąży czy...
-Nie, nie, skądże... ja w ciąży? Severusie... proszę cię... na to przyjdzie czas jeśli Lucjusz będzie chciał... i ja. A więc się zjawisz tak? Ach, i przykro nam z powodu Lily Evans... ym... teraz Potter... ona nie była ciebie warta Severusie... pochodziła z mugolskiej rodziny...
-To dobrze, że nie jesteś w ciąży... a o Lily nie mówmy bo tylko rozdrapuje sobie ból w sercu... a więc czekam na zaproszenie. - upił łyk Ognistej.
  Młoda para narzeczonych wstała i podziękowała za gościnę Snape'owi. Wyszli na dwór i teleportowali się do Malfoy Manor. Pani Black usiadła na ciemnej kanapie i westchnęła. To było dla niej męczące... Lucjusz nie przejął się Cyzią tylko poszedł na górę.
  Cyzia siedziała tak sama na dole i nie wiedziała co robić. Przyglądała się obrazom, które wisiały przed nią. Większość spała. Jakiś pradziadek Lucjusza śmiał się z innego jego dziadka. Jakie to zabawne, naprawdę.. jak tak można się nabijać ze zmarłego i to jeszcze dziadka?- pomyślała. Młoda kobieta wstała i nalała sobie wody. Źle się czuła. Miała straszne mdłości. Chciało jej się zwymiotować. Po chwili wsłuchała się w cisze, która ogarnęła dom. Była taka cudowna. Muzyka dla jej uszu... Nagle coś lub ktoś przerwał tą ciszę. Usłyszała jakiś stłumiony obcy głos... kobiecy głos. Dochodził z góry. Pewnie Lucjusz rozmawiał z koleżanką na temat ślubu i ją zapraszał. Poszła na górę do sypialni by się upewnić, ale tam zobaczyła swojego narzeczonego, który rozbiera jakąś kobietę. Zraniło ją to bardzo. To był cios prosto w serce. Miała łzy w oczach. Jak on mógł jej to coś zrobić przed ślubem? Czy ona mu nie wystarczała? A to, że odkładała seks na noc poślubną to tylko dlatego, iż nie chciała przedwczesnej ciąży. Odwróciła się na pięcie i płacząc zbiegła na dół...
Nie chciała go widzieć, nie chciała go słuchać, nie chciała go znać. Machnęła ręką i jej rzeczy stały przed nią. Po chwili pojawił się Lucjusz.
-Cyziu, wysłuchaj mnie... to nie tak jak...
-Myślę? Wiem, wiem co widziałam Malfoy... wiem co robiłeś... jak na nią patrzyłeś... myślałam, że się zmieniłeś, że zmądrzałeś.... za niedługo miał być nasz ślub a ty takie numerki odstawiasz na boku... owszem, seks chciałam w nocy poślubnej... ale raz ci uległam i zrobiliśmy to... poszłam ci na rękę, a ty nie potrafisz wytrzymać. Sam popsułeś nasz związek, nie licz na przebaczenie... bo... zraniłeś mnie i to bardzo głęboko. Żegnaj Lucjuszu – Po jej policzku spłynęła łza. Chwyciła mocno walizkę i teleportowała się gdzieś, gdzie Lucjusz jej nie znajdzie.
  Blondyn wygonił kuszącą kobietę z Malfoy Manor. Chciał być teraz sam... sam ze swoja porażką i ze swoimi myślami. Chciał ją przeprosić, wszystko wytłumaczyć ale... nawet nie wiedział gdzie jest... nawet gdyby ją znalazł to i tak nie chciałaby go słuchać. Skrył twarz w dłoniach i zaczął płakać jak małe dziecko... 

Rozdział 31

    Hej Wam! A więc tak! Kocham Was za tyle wejść i komentarzy! Oby było jeszcze lepiej ;* Ten rozdział pisałam myśląc o Michasi xd (wybacz, za zdrobnienie imienia :p )... jest napisany dla niej. Wiem jak kocha Lucisse a tu jest tego sporo więc... tak czy owak ze względu jej pewnych problemów... i smutnych chwil [*]... jestem z Tobą. Nie zapominaj o tym skarbie! <3 Nie była w stanie sprawdzić rozdziału. Ja to zrobiłam :3 Trochę tego było bo jak na mnie rozdział długi :)... Cyzia14 obiecuje, że 32 rozdział sprawdzi i wróci do nas! 
   Życzę Ci kochana byś się nie załamała i była silna! I pamiętaj o tym, że jak Ci źle możesz do mnie pisać! Zawsze mam czas i zawsze pomogę!
   Chciałabym też podziękować Rickmanicka (wybacz kochana, nie wiem jak to się odmienia! ;( )... a za to, że jest moją "fanką" (?). I na gadu też piszemy jak jest :d
   No to się rozpisałam... a nie mam tego w zwyczaju... ech, rozdział długi i skończony jak dla Was w złym momencie! Wybaczcie! Taka ma natura :) 
Pozdrawiam,
Dramione


***


    Pani Malfoy miała dość napiętej ciszy. Chciała jakoś ja poluźnić więc zrobiła pierwszy krok. Chwyciła męża za rękę i pociągnęła za sobą. Stanęła na środku, kolo Miony.
- Chcemy coś wam powiedzieć. - oznajmiła podekscytowana.
Draco spojrzał na nich podejrzliwie.
- Draco... Będziesz miał rodzeństwo....
Hermionie zawirowało przed oczami. Draco przybrał maskę obojętności. Nie wierzył w to co teraz usłyszał. On, Draco Malfoy, do tej pory jedynak będzie miał rodzeństwo?
-Coś nie tak? - spytała po chwili Cyzia.
Hermiona spojrzała na Dracona i po chwili rzekła:
-Em... to cudownie ale... ja i Draco... znaczy się... nie zrozumcie mnie źle... mamy co innego na głowie niż opiekę nad ciężarną. Próbujemy odgadnąć kim jest ten „Riddle”. - mówiąc to zerkała na swojego chłopaka.
-Mamo, cieszę się. W końcu układa wam się. Miona ma trochę racji. Nie chcemy się tobą opiekować. Wybacz. - Draco spojrzał znacząco na ojca. Chciał by się odezwać. Jednak się nie doczekał. - Mogę porozmawiać o tym sam z mamą? Proszę.
-Dobrze synu. Hermione też wziąć?
-Ta... tak. - powiedział po chwili zamyślenia. Gdy za Lucjuszem i Grenger zamknęły się ciemne drewniane drzwi, chłopak opadł na fotel i ciężko westchnął. - Mamo, usiądź.
Narcyza patrzała podejrzliwie na syna. Nie wiedziała co on kombinuje. Dopiero teraz zrozumiała, iż źle zrobiła, że im powiedziała o ciąży.
-Synku, Dracusiu... wy nie macie się mną opiekować. Chciałam byście wiedzieli. No bo gdybym nie...
-Dość matko!- odparł stanowczo i poderwał się z fotela. Nie o tym chciał rozmawiać z Panią Malfoy. Cyzia poczuła się urażona. Skuliła się w duchu i siedziała cicho na fotelu. Wzięła do ręki książkę i zaczęła czytać.
    Draco przeszedł się po salonie nucąc coś pod nosem. Nie miał zielonego pojęcia jak to powiedzieć. Jednak po chwili się odważył.
- Mamo, Hermiona i ja się kochamy... wiesz o tym prawda?
Narcyza przytaknęła. Już wiedziała o co chodzi synowi.
-Draco... - wstała - wiem co chcesz powiedzieć. Jestem z ojcem przy tobie... - zdjęła z ręki swój pierścionek zaręczynowy. - masz, daj jej go jeśli naprawdę ją kochasz. - podała mu go i z powrotem usiadła. Odetchnęła z ulgą.
-Dziękuję.

* * *
   Lucjusz siedział na tarasie i pił kawę. Myślał nad jego wszystkimi zdradami, nad tym co wtedy czuła Narcyza. Było mu głupio... a teraz jej ciąża. Nie zauważył nawet kiedy ktoś się dosiadł.
-Ojcze, mam pytanie. - powiedział blondyn o stalowych oczach i wtulił się w ojca. - jak się oświadczyłeś mamie?
Lucjusz był zdziwiony tym pytaniem. Nigdy nie wracał aż tak daleko w przeszłość. Poprawił marynarkę. Pogładził syna po policzku.
-Draco, to było dawno, dawno temu... opowiem ci historię a później pójdziesz grzecznie spać dobrze?
-Ale ja nie jestem małym chłopcem!
-Wiem, ale żałuję, iż straciłem twoje dzieciństwo na panienki. A więc to było dawno, dawno temu. Byłem chyba na 7 roku albo gdy skończyłem Hogwart. Pamiętam, że był to ciepły dzień. Słońce strasznie grzało. Narcyza i ja szliśmy po mugolskim parku za rękę. W palcach obracałem pierścionek, który zamierzałem jej dać... kiedy tak szliśmy jakaś seksowna kobieta do nas podeszła i...
„ Lucjusz szedł ze swoją dziewczyną przez park. Trzymali się za ręce, żartowali. Kiedy tak szli sobie spokojnie jakaś młoda kobieta do nich podeszła.
-Witaj Lucjuszu, czemu nie byłeś wczoraj u mnie? - zapytała aksamitnym głosem.
-Wybacz, ale nie wiem kim jesteś.
Dziewczyna, która do nich podeszła chwyciła ręce Lucjusza. Przyłożyła je do swoich piersi
-Ich też nie pamiętasz?
Lucjusz lekko się zarumienił. Po chwili oderwał ręce i ruszył bez pożegnania przed siebie wraz z wściekła Narcyzą. Doszli nad staw, nad którym były srebrne ławeczki. Usiadł na jednej z nich. Spojrzał w niebo, na którym świeciło słońce. Narcyza usiadła koło niego i niepewnie chwyciła jego dłoń.
-Lucjuszu, kim była ta kobieta?
-Nie wiem, nie znam jej.- skłamał.
-LUCJUSZU!! CHCE ZNAĆ PRAWDĘ... NAWET JAK MA BOLEĆ!!”
-I co powiedziałeś jej... powiedziałeś prawdę? - przerwał ojcu Draco.
-Chłopcze... sam słyszałeś, chciała prawdy... nie odpuściła by mi... ale co się stało dowiesz się później... teraz słuchaj.
Mężczyzna o długich włosach odchrząknął i ciągnął dalej.
-... a więc gdy się tak domagała prawdy ja...
„Lucjusz nie wiedział co jej powiedzieć... czy oświadczyć się jej teraz czy... czy może powiedzieć prawdę.
-Skoro chcesz prawdy... miałem z nią jednorazowy romans... nic takiego... skromne pocałunki...
-Kiedy to było Lucjuszu?
-Ech, miesiąc temu... dzień przed twymi urodzinami. Wybacz, mój błąd... kocham cię Narcyzo, nie chce cię stracić... zależy mi na Tobie tak bardzo!!
-Kochany, wybaczam ci...
Lucjusz nachylił się nad nią i ją pocałował. Ona oddała pocałunek. Po chwili on uklęknął przed nią i wręczył jej pierścionek.
-Narcyzo Black, wyjdziesz za mnie? Za drania, dupka i egoistę, który cię kocha nad życie i nie wyobraża życia bez tak pięknej istoty ludzkiej i magicznej jak ty?”
-...i wtedy rzuciła mi się na szyję z odpowiedzią, że tak... no a teraz idź spać.
-Ojcze, to była cudowna historia.
-Też tak sądzę kochany – odezwała się Narcyza w progu. Miała uśmiech na twarzy i opierała się o futrynę. Draco wstał. Pocałował w polik ojca i matkę i poszedł do sypialni, gdzie czekała na niego Miona. Pocałował ją i położył się spać. Hermiona przytuliła się do niego i również zasnęła.
* * *
   Narcyza siedziała u siebie w sypialni i czytała romans. Myślała nad słowami Hermiony o Bellatrix... wiedziała jedno... musiała ją odwiedzić i porozmawiać o tej całej sytuacji, która zaszła między nią a Nevillem. Ubrała płaszcz i założyła kaptur. Teleportowała się pod mieszkanie Lestrange. Zapukała i drzwi się otworzyły. Weszła do środka i usiadła nonszalancko na fotelu, który był brązowy. Czekała, czekała aż przyszła Bellatrix.
-Witraj siostro. Co cię do mnie sprowadza?- spytała piskliwym głosem.
-Mam pytanie do ciebie. Bardzo ważne, które może pomóc.
-Więc słucham.
-Co zrobiłaś Neville'owi Lngbotton'owi?
Bellatrixs zamarła lecz po chwili się odezwała...